Manfred oraz Felix, Net i Nika/Jak miało być lepiej to jest gorzej
| <poprzedni rozdział | Manfred oraz Felix, Net i Nika | następny rozdział> |
Następnego dnia przyjaciele spotkali się w szkole.
- Ech... Dobrze jest mieć z powrotem Manfreda. Już miałem niezłego stracha ze będzie potrzebny a go nie będzie - powiedział Net.
- Nie panikuj. Manfred nie jest twoją nianią która pilnuje czy nie wracasz za późno do domu. - odpowiedziała Nika.
- A jakby nas porwał Morten to by nikt tego nawet nie zauważył. - odpowiedział Net
- Rodzice by zauważyli - przyznał Felix - ale mogliby nie wiedzieć co robimy.
- Teraz będzie lekcja o pierwotniaku. - powiedział Net
- Biologia? Miała być informatyka. - zdziwiła się Nika.
- Konkretnie to będzie lekcja o amebie informatycznej, którą ktoś nazwał Eftepem - zażartował Net nie znoszący Eftepa, bowiem ten nie miał za grosz pojęcia o informatyce i na lekcjach chłopak koszmarnie się nudził.
Informatyka jak zwykle zaczęła się od "mrożącej krew w żyłach" opowieści o danych które niemal cudem uratował bohater Eftep.
- Phi... Normalnie nie mogę. Eftep potrafi uratować plik, który ktoś przeniósł do kosza. Przecież to zrobiłby i orangutan! - mruknął Net, lecz niezbyt cicho, bo nauczyciel go usłyszał.
- Panie Bielecki, skoro jest pan taki mądry, proszę powiedzieć mi ile razy na minutę obraca się wiatraczek wentylatora?
- To zależy od komputera. Poza tym ta wiedza jest nikomu nie potrzebna. - Tu zwrócił się do klasy. - Czy komuś z was potrzebna jest wiedza ile razy obraca się wentylator w komputerze. - powiedział oburzony Net.
- Panie Bielecki czyli pan nie wie. Jedynka. - Powiedział Eftep z chytrym uśmieszkiem.
- A Pan niby wie. - Prawie wykrzyczał Net.
- Oczywiście że wiem... - ale w tym momencie przerwał mu dzwonek.
Net wybiegł z klasy tak oburzony tym pytaniem, że nakrzyczał i próbował zaatakować swoja koleżankę z I b, która niczego nie świadoma przechodziła korytarzem. Na szczęście Nika i Felix w porę go odciągnęli i zaprowadzili do kwatery głównej, by tam trochę ochłonął. Po zajęciach przyjaciele poszli do domu Neta, aby sprawdzić co u Manfreda. Po drodze przechodzili obok witryny sklepu z telewizorami.
- Limuzyna prezydenta Warszawy wpadła wprost pod koła ciężarówki. - Mówiła reporterka. - Prezydent jest w ciężkim stanie. Policja uważa, że przyczyna wypadku mogła być awaria sygnalizacji.
- Hmmm... Manfredowi takie wypadki się nie zdarzały.
- No to chyba pierwszy raz. Powinniśmy z nim pogadać czy nie ma przypadkiem jakiś zaników pamięci.
Wkrótce dotarli do mieszkania Neta i mogli zacząć rozmowę z Manfredem.
-Manfred, nie masz przypadkiem jakiś zaników pamięci? - zapytał się Net.
- Nie, a co cie to niby obchodzi, koleś!? - odpowiał Manfred.
- Manfred! Nie odzywałeś się tak nigdy do mnie.
-Nie mów...Nie mówiłem tak? - program obrócił klamerkę i spojrzał na przyjaciół - No... Wychodzi na to, że jednak nie mówiłem. Sorry.
| <poprzedni rozdział | Manfred oraz Felix, Net i Nika | następny rozdział> |