Manfred oraz Felix, Net i Nika/Ratusz
| <poprzedni rozdział | Manfred oraz Felix, Net i Nika | następny rozdział> |
Pomysł był prosty – pożyczyć dysk z ratusza na kilka dni – ale rozwiązanie trudne. Trzeba się włamać do ratusza, zejść do jego piwnic gdzie znajdowała się serwerownia, wyszukać odpowiedni dysk i wrócić niepostrzeżenie do domu. Przyjaciele mieli trudną misję – nie chodziło tylko o uratowanie Manfreda, tu chodziło o odkorkowanie Warszawy. Felix, Net i Nika spotkali się u Neta:
- Przygotowałem dla was czarne stroje aby trudniej nas było zauważyć – powiedział Net.
-Musi nam się udać – powiedziała Nika – Jesteśmy przecież
-Super paczką – odkrzyknęli wszyscy. Kilka minut później Felix, Net i Nika szli w kierunku Ratusza miejskiego. Zastanawiali się jakie przygody spotkają ich w opuszczonym po pożarze budynku ratusza. Gdy zbliżyli się do niego rozpoczęła się akcja:
-Podejdźmy od tyłu, tam jest tylne wyjście – szepnął Net. Gdy doszli do drzwi Felix wyciągnął klucz uniwersalny i po cichu otworzył drzwi:
-Gdzie może być serwerownia? – zastanawiała się Nika.
-Pamiętacie jak rok temu byliśmy na wycieczce po ratuszu? Manfred znajdował się wtedy w piwnicach. Pamiętam gdzie to jest, chodźcie – Odpowiedział Net.
-Strasznie tu wygląda po pożarze – Powiedziała Nika wskazując popękane od żaru ściany, spalone dywany i meble.
Przyjaciele szli przez spalone korytarze.
Nagle Nika się odwróciła - Mam wrażenie że ktoś nas śledzi- wyjaśniła widząc pytające spojrzenia chłopców.
- Panikujesz.- powiedział Felix- Powiedz mi, co ktoś o zdrowych zmysłach mógłby robić w spalonym ratuszu?
Net spojrzał na niego znacząco.
-Nie komentuj- poprosił Felix - Idziemy dalej.
Ruszyli dalej zwęglonym korytarzem.
-Tu jest wejście do podziemi – powiedział Net.
-Są zamknięte – odpowiedział Felix – nie da rady otworzyć ich kluczem uniwersalnym, bo się stopił zamek w drzwiach.
-Masz może młotek – zapytał Net wskazując spaloną framugę drzwi.
-No jasne – odpowiedział Felix. Chwilę później Felix walił młotkiem w osłabione pożarem drzwi. Gdy wreszcie puściły, Nika rozejrzała się dookoła.
-Też to widzieliście?- spytała
-Niby co?-Felix i Net powiedzieli równocześnie
- Ktoś tam był- odpowiedziała- Moim zdaniem nie powinniśmy tam wchodzić
- Panikujesz - Net objął ją ramieniem - Jakby co to cię obronię!- Dodał z zawziętą miną
Nika zrobiła taką minę, jakby się miała zaraz roześmiać, jednak się powstrzymała nie chcąc urazić Neta.
-Moim zdaniem też nie powinniśmy tam wchodzić- powiedział Felix
-To jaka decyzja?- spytała Nika
-Wchodzimy - zarządził Net.
Przyjaciele popatrzyli na niego zdziwieni.
-A to nowość. To zawsze ty nie chcesz nigdzie wchodzić, nie chcesz żebyśmy cokolwiek robili- powiedział Felix do Neta.-
zazwyczaj to ty odwalasz nam pokaz tchórzostwa-
- wiesz, tu chodzi o Manfreda...-Nika próbowała bronić przyjaciela. Przez dłuższą chwilę wpatrywała się w Neta, który stał i z zaciętą miną patrzył na rozwalone drzwi - Dobra, ja też tego nie rozumiem.- poddała się
- Jak już skończyliście, to chodźmy dalej co? Nie uśmiecha mi się stanie tutaj, chciałbym już być w domu - wtrącił się Net -
wiem, że tu chodzi o Manfreda, ale te zgliszcza mnie doprowadzają do stanu paniki, więc wchodzimy, bierzemy dyski i
spadamy stąd - dodał, ruszając w dalszą drogę
- Jednak nic się nie zmieniło- Westchnął Felix i poszedł za przyjacielem. Po krótkim wahaniu dołączyła do niego Nika.
Jakiś czas później znaleźli serwer. Net wprawnym ruchem odkręcił obudowę i wyjął z niej…
-Trzy dyski? – zastanowił się Net. Wyciągnął z kieszeni palmtopa i zapytał:
- Manfred? Który dysk mamy wyjąć? – zapytał Net.
-Wszystkie 11 dysków, a co? – odpowiedział Manfred.
-Bo tu są tylko trzy dyski. Gdzie jest reszta? – Zapytał Net.
-W innych komputerach, może nawet na innych piętrach, znajdziecie je po kablu eternetowym – wytłumaczył Manfred.
-Po jakim kablu? – zapytała Nika.
-Eternetowym – odpowiedział Net – To jest taki kabel od internetu. Zobacz tu wychodzi z komputera i idzie po ścianie. Felix weź te dyski i schowaj je do plecaka.
Gdy Felix wykonał polecenie poszli za kablem. Kabel wił się przez wiele pomieszczeń. Parę razy trójka przyjaciół musiała przebijać się młotkiem przez ścianę. Potem poszli długim korytarzem zeszli schodami do jeszcze niższych pięter, gdzie kabel wchodził w ścianę. Jedynym przejściem na drugą stronę były ciężkie żelazne wrota:
-Jak je otworzyć? - zapytał Net.
-Wezmę nóż i wsunę go w szczelinę między stalową płytą a murem – odpowiedział Felix.
-A ja otworze te wrota.
Chwilę później Felix, Net i Nika byli już w środku.
-Gdzie my jesteśmy?
-To jest chyba jakiś tunel.
- Ale ten kabel od internetu aż tu idzie. Dziwne.
- Wcale nie to jest zabezpieczenie na wypadek ataku terrorystycznego – wyjaśnił Net – Idziemy!
-Aaaa!!! – Nika wpadła w głęboką dziurę.
- Nic ci nie jest – zawołał Net.
-Chyba nie, Patrzcie tu są jakieś komputery – powiedziała Nika.
-No tak zobacz ten kabel wchodzi do tej dziury – zauważył Net.
-Wchodzimy!
Felix wyciągnął z plecaka miniaturową rozkładalną drabinę i wraz z Netem zeszli do dziury.
- Faktycznie tu jest serwerownia – powiedział Net – Tamten komputer w Ratuszu to tylko taka zmyła dla terrorystów. Prawdziwe komputery sterujące ruchem są bezpieczne głęboko pod ziemią.
- Dobra wyciągajcie te dyski i wychodzimy stąd – rzekła Nika – Zimno mi. Net wyciągnął pozostałe 8 dysków i schował je do plecaka. Gdy już chcieli wychodzić usłyszeli mrożący krew w żyłach śmiech. I dźwięk zamykających się wrót.
- Ktoś nas tu zamknął.
-Chodźcie wychodzimy.
Gdy doszli do wrót zobaczyli że były zamknięte na kłódkę
-A nie mówiłam że ktoś nas śledził? – zaczęła się denerwować Nika.
-Dobra, miałaś rację- powiedział Net
- Następnym razem cię posłuchamy - dodał Felix
- Ile razy już to słyszałam....- westchnęła Nika.
-Patrzcie – Felix wskazał leżącą na ziemi kosę – Więc Ponury Żniwiarz to kolejne wcielenie Mortena, tak samo jak Trzy Tryby, Netrom itp.
-O nie! Jesteśmy tu uwięzieni – panikował Net – Jesteśmy w strasznym, ciemnym, podmokłym tunelu.
-Właśnie – Felix doznał olśnienia – Tunel ma dwa końce przecież to oczywista oczywistość.
-No przecież, Chodźmy! – Net postawił wszystkich na nogi. Trójka przyjaciół poszła tunelem.
-Wiecie co? Chyba już wiem na czym polegał plan Mortena. Manfred osiedlał się na ich serwerach bo tam były najlepsze warunki, a poza tym nikt nie kazał Manfredowi sprawdzać gdzie się instaluje. Morten zrobił to specjalnie żeby zwabić Manfreda w swe sidła. Następnie spalił budynki w których znajdował się Manfred I po sprawie.
-Ale dlaczego nie zniszczył tylko komputerów na których był Manfred?
-Widzisz Felix, może Morten chciał zataić od razu istnienie firmy Trzy Tryby. Po tej dyskusji w końcu znaleźli się na drugim końcu tunelu. Tam też były wielkie stalowe wrota. Otworzyli je bez trudu.
-Łoooł – zawołał Net.
-Gdzie jesteśmy? – zapytała Nika.
-Nie mam pojęcia.
Trójka przyjaciół była w wysokiej na kilka pięter hali znajdującej się głęboko pod ziemia.
-Ja, po co komu mogło by być potrzebne takie coś - zachwycał się Felix.
-To jest jakaś podziemna sala – powiedziała Nika wskazując krzesełka.
-Patrzcie tam są jakieś schody wskazał Net.
Chwile później przyjaciele wchodzili na górę, lecz na szczycie schodów:
-Tu jest jakiś mechanizm otwierający tajne przejście - wyjaśnił Felix - Jest bardzo prosty: wielka klapa zamykająca wejście i dwa siłowniki elektryczne.
-Bardzo fajnie ale jak to otworzyć?
-Tym kablem dochodzi zasilanie wiec tym sterowanie - wyjaśniał Felix - wystarczy zewrzeć kable sterowania I klapa powinna się otworzyć.
Felix wyjął multitoola, zdarł izolacje kabla I zwarł przewody. Siłowniki powoli ruszyły otwierając klapę. Po drogiej stronie znajdowała się... Sala obrad sejmu.
- Znajome miejsce - zażartował Felix.
-Tam jest wyjście - skierował przyjaciół Net - To by wiele wyjaśniało - powiedział - to kolejne zabezpieczenie antyterrorystyczne, w razie czego posłowie mogą się schować w schronie I tam przeprowadzić obrady. Podobnie rada miasta mogła się tunelem tu dostać. Wszystko dla bezpieczeństwa.
Przyjaciele przeszli przez kilka pomieszczeń, które omijały wszelkie zabezpieczenia sejmu i wyszli z budynku. Wtedy przyjaciele odetchnęli z ulga.
-Manfred, ile kilometrów jest pomiędzy ratuszem a sejmem? – Net zapytał palmtopowego Manfreda.
-Siedem – odpowiedział Manfred.
- I my aż tyle przeszliśmy? – zdziwił się Felix.
-Na to wygląda, ale strasznie tam było co? – powiedziała Nika.
-No raczej – zgodził się Net.
Zastanawiało ich dlaczego Morten chce zniszczyć także ich. Lecz nie pora to była na takie pytanie, po bardzo ciężkim dniu musieli odpocząć przed jutrzejszym wysiłkiem - mieli bowiem naprawić Manfreda.
| <poprzedni rozdział | Manfred oraz Felix, Net i Nika | następny rozdział> |