<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>https://wiki.fnin.eu/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=87.249.122.170</id>
	<title>WikiFNiN - otwarta encyklopedia o serii Felix, Net i Nika - Wkład użytkownika [pl]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://wiki.fnin.eu/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=87.249.122.170"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.fnin.eu/index.php/Specjalna:Wk%C5%82ad/87.249.122.170"/>
	<updated>2026-06-10T16:38:22Z</updated>
	<subtitle>Wkład użytkownika</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.5</generator>
	<entry>
		<id>https://wiki.fnin.eu/index.php?title=Dom_Sner%C3%B3w&amp;diff=8032</id>
		<title>Dom Snerów</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://wiki.fnin.eu/index.php?title=Dom_Sner%C3%B3w&amp;diff=8032"/>
		<updated>2012-02-14T04:23:07Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;87.249.122.170: /* Wygląd z zewnątrz */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{Tylko|Dom Snerów|Pałac Snów}} &lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Dom Snerów&#039;&#039;&#039; - dom i miejsce pracy [[snerzy|snerów]], [[Opiekun Śniących|Opiekuna Śniących]] oraz [[Zegarmistrz Snów|Zegarmistrza Snów]]. Kamienica, w której wszystko jest możliwe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
What I dsivocer tough is to dsivocer a blog that may seize me for a minute however your blog is different. Bravo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Wygląd wewnątrz == &lt;br /&gt;
Dom Snerów wciąż się powiększa. Pomieszczenia, o których wspomniano w książce, to: &lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;garaż&#039;&#039;&#039; - stoi w nim [[Warszawa M20]] - samochód [[Zegarmistrz Snów|Zegarmistrza Snów]]. Pomieszczenie jest zagracone, a ilość sprzętów i rupieci świadczy o tym, że służy również za warsztat. Stoi w nim także regał i stół roboczy z przykręconą starą, metalową lampą na pałąku. Jedynym źródłem światła jest korytarzyk nad pięcioma stopniami, prowadzący do wnętrza domu. Podczas ostatniej wizyty przyjaciół w Domu Snerów, garaż zamienił się w &#039;&#039;&#039;stajnię&#039;&#039;&#039;,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;korytarzyk wychodzący z garażu&#039;&#039;&#039; - ściany pokryte są łuszczącą się gdzie niegdzie kremową farbą. Pod sufitem biegnie kilka grubych przewodów. Za zakrętem zaczynają się powycierane, kamienne schody z ozdobną, stalową poręczą, oświetlone słabymi, żółtawymi plafonami, prowadzące na piętro, &lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;pomieszczenie składające się z samych kabli&#039;&#039;&#039; - kable są czarne, grube i ogromne, idą z góry na dół, zasłaniają ściany. Niektóre mają grubość męskiego nadgarstka. Pomieszczenie nie ma podłogi - kable zwisają bez żadnych uchwytów, jak liany w technologicznej dżungli; to samo z sufitem,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;wysoki pokój z wielką maszyną&#039;&#039;&#039; - w ogólnym zarysie wygląda jak sześcian, bo taki kształt ma główna część ramy konstrukcyjnej. Jednak w paru miejscach gąszcz kół zębatych, wahadeł, sprężyn i kółek zamachowych nie mieści się w obrysie. Tysiące małych i większych trybików kręci się ze zmiennymi prędkościami, gdzieś coś się przesuwa rytmicznie, z boku obraca się walec, pokryty niezliczoną ilością małych kołków, o które zaczepiają suwaki, przestawiające trybiki w przekładniach powyżej. Maszyna wydaje z siebie nieprzerwany terkot, chrzęst i szum. Mechanizmy są upakowane tak gęsto, że nie daje się zajrzeć do wnętrza głębiej niż na kilkanaście centymetrów. Do maszyny dochodzi kilka kabli, z tych zwieszających się z sufitu i z tych plączących się po podłodze. Na jednym z elementów ramy wygrawerowano staranny, przesadnie ozdobiony napis (zapewne nazwisko producenta) oraz rok 1723, &lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;pomieszczenie, które niczego nikomu nie przypomina&#039;&#039;&#039; - jest tam kilka kulistych metalowych przedmiotów, oplecionych siecią cienkich miedzianych rurek. Cała wolna przestrzeń jest zresztą wypełniona wiązkami cieńszych i grubszych rur, łączących się, splatających i rozgałęziających według nieznanej reguły,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;schowek ze ścianami zastawionymi regałami&#039;&#039;&#039; - wchodzi się do niego przez jednokierunkowy, jednoosobowy skrót - małe drzwiczki w ścianie. Z regałów patrzą dziesiątki par oczu. Półki zastawione są dużymi słoikami z wodą. W każdym znajduje się mały, szary, pomarszczony stworek z małymi rączkami, wyglądający jak bakteria z reklam środków czystości. Po drugiej stronie pokoiku znajdują się pełnowymiarowe drzwi,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;puste pomieszczenie z żółtą farbą, płatami obłażącą ze ścian&#039;&#039;&#039; - na wprost drzwi znajduje się wielkie okno z czarnymi szybami oraz drzwi do sąsiedniego pokoju,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;pokój identyczny jak poprzedni&#039;&#039;&#039; - kiedy znikają drzwi, pojawia się w nim stolik z wazonem,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;łazienka, która zdecydowanie nie wygląda tak, jak powinna wyglądać łazienka&#039;&#039;&#039;, nawet stara i zaniedbana. Szmaragdowe kiedyś, teraz przyszarzałe kafelki pokryte są delikatną siateczką pęknięć, podobnie jak zabytkowy sedes. Siedzi w nim zielonkawy, pokryty guzełkami stwór wielkości małego psa z kilkoma parami oczu na szypułkach i z mackami. Nad sedesem, niemal pod samym sufitem, znajduje się stara żeliwna spłuczką z ceramiczną rączką na długim łańcuszku. Obok wisi emaliowy piec gazowy z pokrętłami, suwakami i zaworami. Z pieca wychodzi kilka rur, prowadzących do wielkiej umywalki, do wanny na rzeźbionych nogach lub po prostu wnikających w przypadkowych miejscach w ściany. Wewnątrz pieca pełga niebieski płomyk. Umywalka jest zarośnięta trawą, jaka zwykle rośnie na podmokłościach. Z kranu kapie woda. Wanna w dwóch trzecich jest wypełniona i przy brzegach również zarośnięta trzcinami. Na środku pływa rzęsa, jednak w kilku miejscach da się dostrzec przemykające pod spodem oślizgłe kształty. Najdziwniejsza jednak jest kompozycja zarośniętych mchem rur kanalizacyjnych - pokrywają niemal całą ścianę ze spłuczką. Łączą się zgrubiałymi kolankami, rozgałęziają jak korzenie wielkiego drzewa, rosnącego piętro wyżej. Na podłodze niektóre płytki są popękane i wypchnięte do góry, jakby naprawdę pod spodem rosły korzenie. W trudniej dostępnych miejscach zielenią się mchy, można dostrzec nawet dwie pieczarki. Za lustrem znajduje się skrót, który prowadzi na łąkę i wychodzi z psiej budy,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;duża, ciemna sala, na poziomie podłogi wypełniona zielonkawą poświatą, z trudem rozpraszającą mrok&#039;&#039;&#039; - metalowe skorupy, przypominające dwuipółmetrowe, spłaszczone orzechy pistacjowe - [[snotrony]] - ustawiono w rzędach po obu stronach. To z nich wydobywa się poświata. Na panelach kontrolnych powoli przeskakują zielone cyfry. Zmienia się układ kolorowych diod, cichutko cykają jakieś zapadki i trybiki. Od mechanizmu otwierającego odchodzi po kilkanaście przewodów, pokrywając podłogę przy ścianach znajomą plątaniną. Ze ścian na kilkunastu różnych wspornikach wystaje bateria różnej wielkości starych monitorów,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;łąka&#039;&#039;&#039; - w oddali po prawej widać skupisko kilkunastu niezwykle smukłych drzew, z gęstymi kępami listowia jedynie u samych szczytów. Dalej, za łagodnymi pagórkami, zaniebieszczone perspektywą powietrzną, bielą się wysokimi szczytami góry. Zboże pachnie zbożem, faluje na wietrze jak złoty ocean. Na łące kamienica zamienia się w krytą strzechą chatkę,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;biblioteka, aż po kolana zalana szarobrązową breją&#039;&#039;&#039; - na wolno falującej powierzchni brudnej wody pływają klepki podłogowe i wydarte stronice książek. Unosi się nad tym woń butwiejącego papieru. W zasięgu wzroku widać kilka uschniętych drzew, wyrastających z wody bądź błotnych wysepek. Dalej widok przesłania mgła. Panuje tu mrok, bo jedynym źródłem światła jest słaba żarówka, schowana wysoko w górze za mgłą. Rozmyta plama świetlna może równie dobrze udawać księżyc w pełni. Ściany wyglądają jak nie odnawiany od wieków mur cmentarny. Po chwili okazuje się, że drzewa są tak naprawdę wąskimi, nieprawdopodobnie wypaczonymi regałami, których konary i gałęzie stanowią odłażące deski i paski forniru. Książki rozsypują się i spadają kawałkami do wody. Jedyne wyjście prowadzi wzdłuż ściany i rzędów regałów - droga jest bardzo trudna do pokonania. Z jednej strony przejście zagradzają, zrzucone na chybotliwą stertę, połamane półki na książki, a z drugiej - podejrzany obszar bąblującej wody. Biblioteka jest czymś w rodzaju archiwum - książki trafiają tu za karę. Na każdym regale znajdują się zaśniedziałe tabliczki, opisujące zawartość półek: &amp;quot;&#039;&#039;grafomani&#039;&#039;&amp;quot;, &amp;quot;&#039;&#039;pożal się Boże intelektualiści&#039;&#039;&amp;quot;, &amp;quot;&#039;&#039;bełkotliwe beztalencia&#039;&#039;&amp;quot;, &amp;quot;&#039;&#039;poeci niskolotni&#039;&#039;&amp;quot;, &amp;quot;&#039;&#039;sławni ludzie, którzy nie umieją pisać, a myślą, że umieją&#039;&#039;&amp;quot;. Z tabliczką z napisem &amp;quot;&#039;&#039;Skrót do współczesnej literatury polskiej dla młodzieży&#039;&#039;&amp;quot; rzeczywiście znajduje się skrót, ale na łąkę,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;gabinet brytyjskiego podróżnika z początku dziewiętnastego wieku&#039;&#039;&#039; - ściany po sam sufit zajmują regały z atlasami geograficznymi i książkami przyrodniczymi. Wielkie, mahoniowe biurko zawalone jest papierami i bibelotami w stylu kałamarzy, afrykańskich rzeźb, czy przyrządów do nawigacji. Na podłodze leży wielka skóra tygrysa, którego wielki pysk z potężnymi zębiskami szczerzy się w kierunku wchodzących. Obok biurka stoi spory globus w solidnym, drewnianym statywie. Jest do niego domontowane duże, czarne i skomplikowane urządzenie, przypominające dziwaczny mikroskop. Ostatnia, najmniejsza tulejka niemal dotyka zadrukowanej powierzchni globusa. W szafce zawalonej papierami znajduje się skrót do błękitnego pokoju, do którego wchodzi się przez szafę,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;duża, błękitna sypialnia z miękkim dywanem&#039;&#039;&#039; - cała jest urządzona w kolorach biało-błękitno-różówych. Na środku stoi łóżko z drewnianą konstrukcją rozsuwanego baldachimu. Przez zaroletowane okno wpada nieco światła. Całą jedną ścianę zajmują drzwi do szaf i szafek. Z drugiej strony jest toaletka, różowa wieża i mały telewizor. Obok łóżka piętrzy się sterta pluszaków. Pod łóżkiem znajduje się skrót prowadzący do miękkiego korytarza, wyłożonego jakby kołdrą,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;kabina pilota myśliwca z czasów pierwszej wojny światowej&#039;&#039;&#039; (wojna nadal trwa),&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;piwniczka, której ściany zastawiono regałami ze słoikami konfitur&#039;&#039;&#039; - strome, drewniane schody prowadzą do kuchni,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;kuchnia&#039;&#039;&#039; - na starej, opalanej drewnem kuchni furkocze emaliowany czajnik. Pod spodem, przez krzywe drzwiczki widać buzujące płomienie. Na kafelkach nad kuchnią wisi kilka niezbyt czystych noży i tasaków. Na talerzu leży kawał niezidentyfikowanego mięsa, konsumowanego przez kilkadziesiąt much. W rondlu siedzi wielka ropucha, a w dziurkach sera żółtego mieszkają oślizgłe pijawki. W rogu, w głębokim cieniu za szafkami, leży coś, co nieodparcie przywodzi na myśl szarego, utuczonego robaka wielkości małej świni. Dziesiątki krótkich odnóży falują nieznacznie. Górną połowę ścian pokryto tapetą ze wzorem w liście bluszczu. Wzór wygląda bardzo realnie. Gdzieniegdzie bluszcz nawet wychodzi z tapety i zwiesza się nad meblami. W rogu kuchni stoi kilka donic z kwiatami. Bujne listowie dokładnie zasłania ścianę. Zieloność łączy się z tapetą i wypełza na podłogę pod postacią mchu i trawy. Pomieszczenie ma trzy okna. Przez jedno widać łąkę, za drugim jest błyszczący w słońcu spokojny ocean, a za trzecim - szczyty górskie. Skrót znajduje się między donicami,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;oranżeria&#039;&#039;&#039; - rośliny w niej są tak wielkie, że wyglądają jak tysiącletni las. Las gdzieniegdzie przypomina wnętrze pokoju, choć w niewyjaśniony sposób nadal jest lasem. Meble stoją między drzewami, zza jałowców przebijają wzorzyste tapety, a niebieski, podświetlany sufit udaje niebo. Albo niebo udaje sufit, trudno powiedzieć. Niektóre drzewa rosną w doniczkach, na jednym pniu zainstalowany jest kontakt elektryczny. Na komodzie ze starym radiem leży kot. Dalej stoi wielka zielona kanapa udająca pagórek, i telewizor wyświetlający nieruchomy obraz,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;ruiny kościółka, który w pewnym stopniu jest też szafą ubraniową&#039;&#039;&#039; - ruina jest opuszczona od dziesiątek lat. Czuć w niej woń wilgotnej ziemi i zgnilizny, skrót znajduje się w mrocznej krypcie,&lt;br /&gt;
* &#039;&#039;&#039;łagodne, trawiaste zbocze góry&#039;&#039;&#039; - jej wyższe partie zamieniają się w skalne iglice. Niżej zbocze staje się bardziej strome, wreszcie urywa się przepaścią. Otwiera się widok na postrzępione skalne granie i odległą dolinę. Od szczytów wieje równomierny, chłodny wiatr, a obłoki przepływają na wyciągnięcie ręki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Anomalie == &lt;br /&gt;
W tej niezwykłej kamienicy wszystko jest możliwe. Pokoje zamieniają się między sobą, drzwi znikają, a tygrysie skóry i pluszowe misie same ożywają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Thanks for the nice blog. It was petrty valuable for me. Maintain sharing such ideas in the future as well. This was actually what I was looking for, and I am glad to came here! Thanks for sharing the such details with us&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>87.249.122.170</name></author>
	</entry>
</feed>