Pakol Raban - pralnia chemiczna w której pracował na początku książki Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie Net. Należy do Pana Rabana. Cieszy się dobrą opinią.

Wygląd pralniEdytuj

ZapleczeEdytuj

Mało pozytywne miejsce do opisania. Jest tam ciasno, gorąco i wilgotno. Jedynym źródłem oświetlenia jest "humorzasta" świetlówka. W deszczowe dni z nieznanych powodów zaczynała mrugać z taką częstotliwością żeby jak najbardziej denerwowała. Chudy nazwał tą żarówkę "psychojarzeniówką". Pan Raban nie chce jej wymienić dopóki całkowicie się nie przepali. Na końcu pralni są poobijanie drzwi na dwór.

Tyły budynkuEdytuj

Jest tam wyasfaltowane podwórko z dwoma śmietnikami i trzema samochodami. Z podwórka można zobaczyć odległy wieżowiec Shard.

Pralki i asortymentEdytuj

Jest tam pralka numer pięć która jest poobijanym i zardzewiałym grzmotem wielkości dwóch normalnych pralek. Przeszklone drzwiczki mogły spokojnie służyć za właz do batyskafu. Ponadto jest tu wiele wielkich pralek, suszarek i kilka innych urządzeń m.in. ultrawasher. Są tu butelki z wybielaczem .

Wnętrze budynkuEdytuj

Jest tam lada do wydawania ubrań i oddawania przez klientów numerków zamówienia. Drzwi wejściowe są wiecznie zaparowane.

DowózEdytuj

Ubrania są rozwożone do klientów za pomocą Range Rovera przez Chudego. Chłopak nie posiada prawa jazdy, jednak zataił ten fakt przed pracodawcą.

Pracownicy pralniEdytuj

KlienciEdytuj

IncydentyEdytuj

Net pomylił ubrania należące do Henry'ego i Beatrice. Owocowało to w awanturę - Beatrice oskarżała męża o zdradę.

Chłopak zachlapał także suknię lady Spark. Próbując naprawić ubiór, upuścił je na podłogę, zachlapaną środkami czystości. Następnie Chudy, widząc bałagan w pralni, wypluł z ust papierosa z wrażenia - niestety, wprost na suknię lady Spark. Ostatecznie Net, widząc, iż jedynie dolna część sukni jest zniszczona, zdecydował się ją pociąć i przerobić na mini.

Wyrzucenie NetaEdytuj

Pan Raban wyrzucił Neta za zrujnowanie jego pralni i incydent z sukienką Lady Spark oraz garniturem Lorda Baileysa.

Komentarze (0)


Nie możesz publikować komentarzy.