Manfred oraz Felix, Net i Nika/Chyba wróciliśmy
Nika bawiła się korkiem od butelki i piórem, jakimś cudem z wkładem, i to pełnym. Nagle usłyszała wibracje. Tak, USŁYSZAŁA. Podniosła wzrok, i zobaczyła Felixa i Neta na wielkim dronie. Nika pomrugała kilka razy, ale dron nie zniknął. Był "prawdziwy", jak na sen.
- Wsiadaj, Nika, nie ma czasu. - powiedział Felix. Nika nie zastanawiała się dłużej. Wsiadła do drona.
- No to Felix, skąd masz to cacko? - spytał Net.
- Pamiętasz, jak ci mówiłem, że mi robot źle czyta jak tak piszesz? Rozmontowałem jednego, i zrobiłem z niego to. - odparł Felix.
- Znaczy, jak ty zrobiłeś fotele?
- No w sumie sam się nad tym zastanawiam...
- Macie jakieś pomysły, jak stąd wyjść? - to była Nika.
- Pamiętasz, jak kiedyś mama Neta wyszła z Pałacu Snów? - spytał Felix.
- Tak, przeszła przez narysowane przez nią drzwi, i poleciała samolotem.
- Musimy zrobić coś podobnego. Tylko jeszcze nie wiem jak.
- Jak to jak? - spytał Net. - Bierzemy magiczny ołówek i spadamy!
- Myślę, że to nie takie proste.
- Stary! Bierzemy pióro, którym pisała Nika, rysujemy drzwi, i stąd spitulamy!
- Ja je zostawiłam. - wtrąciła Nika.
- Jak zostawiłaś? Znaczy, nie wzięłaś?! Ja pierpraszam za takie życie!
- Uspokój się, bo ci coś w mózgu pęknie... - powiedziała odrobinę rozbawiona Nika.
- No to co my zrobimy?! Mamy baaardzo dużo czasu, zdążę się uspokoić. Za jakieś dwa stulecia...
- Cicho bądź, próbuję myśleć! - powiedział Felix.
- Chwila! - wrzasnął Net. - Mam to! - dodał, pokazując wszystkim nazbyt gruby, rozmontowany pendrive.
Manfred zobaczył bardzo małą szparkę. Wychodziła na dysk, na który oczywiście Manfred przeskoczył. Tam ledwo, ledwo widział szósty dysk. Jakimś cudem tam wszedł, a potem zobaczył ledwo, ledwo widoczny router. Jego siła sieci wahała się między jedną, a żadną kreską. Oczywiście chciał wejść do internetu, ale router był zahasłowany, i to podwójnie. Obydwa hasła miały mieć minimum dwanaście znaków.
- No to teraz trochę roboty... - mruknął Manfred. Gdzieś tak godzinę później miał pierwsze hasło.
- Wyjątkowo szybko... Ale teraz będzie bardzo powoli... - powiedział sam do siebie. Prawdopodobieństwo tego, że otrzyma prawidłowe minimum dwunastoznakowe hasło w ponad godzinę było niemal zerowe. Teraz Manfred musi mieć naprawdę dużo szczęścia.
Felix i Nika patrzyli się na przygrubego pendrive'a jak... Właściwie sam nie wiem, jak.
- I co to niby jest? - spytała Nika.
- Kompaktowy komputer. - odpowiedział z niewinnym uśmiechem Net. - Leżał przy tych kompach do rozmów. Wziąłem go sobie.
- Ten komputer jeszcze nie jest... No, wygenerowany. - powiedział Felix. - Będą tam takie rzeczy, jakie sobie wyobrazimy, że powinny być na tym komputerze.
- No... Na tym kompie od rozmów niewiele dało się zrobić. - westchnął Net.
- Taki komputer powinien mieć generator wszystkiego, co da się wygenerować. - powiedział Felix, zabierając niependrive'a od Neta. Potem sprawnie wylądował Dronem Pasażerskim, i... Rzucił niependrive'm na ziemię. Niependrive się rozłożył, brzęknął, rozłożył się bardziej, i rozkładał dopóki nie zmienił się w normalny komputer domowy, z typowym ekranem i zwykłą klawiaturą i myszką. Felix usiadł, odpalił program do generowania. Chwilę klikał, po czym otworzyły się drzwi. Przyjaciele weszli. Zobaczyli sklepik Zbędne Kalorie, a dalej ich szkołę. Odwrócili się, i zobaczyli, że wyszli z małego domku jednorodzinnego.
- Chyba wróciliśmy... - powiedział Net.
- To już na pewno jawa. Teraz pomyślimy, co dalej. - odparł Felix.
