Manfred oraz Felix, Net i Nika/Kiedyś to się skończy
Net aż pufnął, kiedy zobaczył co napisała przyjaciółka. Odpisał "A zkąd ty to wiezs?" (nie zapominajmy, że Net ma dysleksję).
Nika: - To… Przeczucie
Net: - Niewarzne. Widzisz, że Manrfed jest nieodstepny?
Felix: - Net, przestań takie błędy robić, bo mi robot źle czyta…
Net: - Jaki roobt? Dobra, już uwarzam. Ale czekaj, skoro tu są kompy, to morze coś z tym zorbie?
Nika: - Net, naprawdę przestań.
Net: - Dobra… No, zwykły, chamski Windows 7. - napisał Net, który przed chwilą za pomocą wiersza poleceń odpalił system operacyjny. Na pulpicie był tylko jeden plik. Plik tekstowy.
- Dobra, to jedziemy z tym koksem… - mruknął Net, przypadkiem odpalając plik.
W środku były tylko dwa słowa: To koniec.
W tym czasie Felix próbował rozmontować roboty, a Nika zaczęła wyrywać kartki z zeszytu.
Net postanowił kliknąć prawym przyciskiem myszy na plik, a potem kliknąć "Uruchom za pomocą innego sposobu". To by pozwoliło uruchomić jakiś, jakikolwiek program. Po kliknięciu pokazała się tylko jedna opcja: Otwórz.
Nika po wyrwaniu kartki, zaczęła tam losowo bazgrolić. Co ciekawe, pióro nie zostawiało absolutnie żadnego śladu.
Felixowi udało się tylko otworzyć metalową klapkę, w której środku był głośnik. Felix szarpnął go, i wyrwał. Dalej nic nie było, poza multitoolem, który wziął się nie wiadomo skąd. Felix oczywiście go wyjął.
Manfred siedział na dysku, i sprawdzał, czy mu niczego nie brakuje.
Wszyscy byli uwięzieni.
Wtedy to Net nagle dośnił przeglądarkę. Zdziwiony, odpalił ją. Wpisał pewien tajemniczy adres, i po chwili wyświetliło się coś…
Manfred163_46a ładowanie…
Uruchomiono: Manfred163_46a
- Cześć, Manfred - napisał Net.
