Wydział pogody - jeden z wydziałów Instytutu Badań Nadzwyczajnych, który z czasem przekształcił się w Ministerstwo Pogody.
Rok 2060
Około 2060 Wydział Pogody objął całe Ministerstwo Pogody. Zaczęto regulować pogodę. Używając ogromnych ilości energii, przesuwano całe masy powietrza z kontynentu nad kontynent. Początkowo chodziło o przeciwdziałanie potężnym kataklizmom coraz częściej nawiedzających bogate regiony świata. Pojawiało się wiele różnych pomysłów, które na nieszczęście wprowadzano w życie. Obecna była myśl: "Po co w Indiach ma padać przez kilka miesięcy, skoro w Afryce ludzie umierają z pragnienia?". Pchano więc chmury deszczowe przez tysiące kilometrów.
Możliwości wydawały się nieograniczone, a apele naukowców o rozwagę zbywano śmiechem, a czasem - wrogością. Wtedy każdy chciał uszczknąć coś dla siebie. Rolnicy i farmerzy wywalczyli łagodne lato i zimę oraz regularne opady deszczu, a że nieprzyjemnie jest samemu moknąć, deszczom pozwolono padać nocami, o stałych godzinach. Nie było zgody co do ilości opadów. Każdy chciał mieć ładną pogodę choćby na czas urlopu.
Polityka pogodowa zmieniała się wraz z każdym rządem. Państwa handlowały miedzy sobą zimnymi i ciepłymi masami powietrza, chmurami deszczowymi. I tak przez kilkadziesiąt lat, aż okazało się, że wszystko wymyka się spod kontroli. Trzeba było używać coraz większej siły, by utrzymać aurę w ryzach. Wreszcie zabezpieczenia systemów klimatycznych nie wytrzymały i rozpętało się piekło. Oberwania chmur i powodzie niszczyły plony. Po nich nadchodziły wielomiesięczne upalne lata i susze, a wreszcie - niezwykle mroźne zimy. Kataklizmy o niespotykanej dotąd sile niszczyły całe miasta. Ludzie rozregulowali pogodę na planecie, bo cenili sobie wygodę. Okazało się, że gradobicia i tornada są konieczne, że koniecznie są powodzie i susze. To był naturalny cykl życia, w który człowiek ingerował bez dostatecznej wiedzy i odpowiedzialności. Natura sama po kliku latach wróciłaby do normalności, gdyby znów nie przeszkodził jej człowiek.[1]
Rok 2110
W konsekwecji próby kontrolowania pogody Ziemię w tych czasach pokrywa pustynia, w którą zamieniły się rówież opustoszałe miasta. Życie istnieje jedynie na biegunie północnym i południowym, gdzie mieszkają ludzie.