UWAGA! Zmień skórkę na Wektor!
Znane są problemy występujące przy używaniu skórek innych niż Wektor.
Aby zapewnić komfortową pracę z WikiFNiN, zalecana jest zmiana skórki na Wektor - możesz tego dokonać na stronie swoich preferencji zaznaczając Wektor.
Zapraszamy do dalszego rozbudowywania WikiFNiN!

Dom Snerów

Z WikiFNiN - otwarta encyklopedia o serii Felix, Net i Nika
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Dom Snerów występuje(ą) tylko w książce pt. Felix, Net i Nika oraz Pałac Snów
Inne artykuły związane z tą książką znajdziesz w tej kategorii
Dom Snerów w jednej z faz rozwoju
Dom Snerów w jednej z faz rozwoju

Dom Snerów - dom i miejsce pracy snerów, Opiekuna Śniących oraz Zegarmistrza Snów. Kamienica, w której wszystko jest możliwe.

Wygląd z zewnątrz[edytuj]

Kiedy Felix, Net i Nika zobaczyli Dom Snerów po raz pierwszy, mieścił się on w trzypiętrowej kamienicy, wciśniętej między szczytowe ściany dwóch innych budynków, niemających nawet od tej strony okien. Była bardzo wąska - na każdym piętrze mieściły się obok siebie tylko trzy okna. Wyjątkiem był parter, gdzie okno było tylko jedno, obok szarej, odrapanej bramy. Tynk był nijakiego koloru, a ramy okien pomalowano na ciemny brąz. Same szyby pokryto czarną farbą. W żadnym nie było firanek czy choćby kwiatka. Przed kamienicą stała latarnia gazowa. Stalowe wrota bramy wpasowane były w łukowatą wnękę muru. W jednej z połówek znajdowała się furtka. W szyldziku pod spodem nie było miejsca na klucz. Innego wejścia nie było - dom miał budowę typową dla większości starych warszawskich kamienic - na klatkę schodową wchodziło się przez bramę.

Podczas następnej wizyty przyjaciół Dom zamienił się w czteropiętrową kamienicę z charakterystyczną szarą bramą. Było w niej coś, czego na pewno nie powinno być w bramie warszawskiej kamienicy - łąka, polna droga i wierzby płaczące.

Za trzecim razem,Net zauważył, że kamienica urosła i teraz liczyła już pięć pięter.

Kiedy przyjaciele znaleźli się w środku, miała całe osiem pięter, a później nawet dziesięć.

Wygląd wewnątrz[edytuj]

Dom Snerów wciąż się powiększa. Pomieszczenia, o których wspomniano w książce, to:

  • garaż - stoi w nim Warszawa M20 - samochód Zegarmistrza Snów. Pomieszczenie jest zagracone, a ilość sprzętów i rupieci świadczy o tym, że służy również za warsztat. Stoi w nim także regał i stół roboczy z przykręconą starą, metalową lampą na pałąku. Jedynym źródłem światła jest korytarzyk nad pięcioma stopniami, prowadzący do wnętrza domu. Podczas ostatniej wizyty przyjaciół w Domu Snerów, garaż zamienił się w stajnię,
  • korytarzyk wychodzący z garażu - ściany pokryte są łuszczącą się gdzie niegdzie kremową farbą. Pod sufitem biegnie kilka grubych przewodów. Za zakrętem zaczynają się powycierane, kamienne schody z ozdobną, stalową poręczą, oświetlone słabymi, żółtawymi plafonami, prowadzące na piętro,
  • pomieszczenie składające się z samych kabli - kable są czarne, grube i ogromne, idą z góry na dół, zasłaniają ściany. Niektóre mają grubość męskiego nadgarstka. Pomieszczenie nie ma podłogi - kable zwisają bez żadnych uchwytów, jak liany w technologicznej dżungli; to samo z sufitem,
  • wysoki pokój z wielką maszyną - w ogólnym zarysie wygląda jak sześcian, bo taki kształt ma główna część ramy konstrukcyjnej. Jednak w paru miejscach gąszcz kół zębatych, wahadeł, sprężyn i kółek zamachowych nie mieści się w obrysie. Tysiące małych i większych trybików kręci się ze zmiennymi prędkościami, gdzieś coś się przesuwa rytmicznie, z boku obraca się walec, pokryty niezliczoną ilością małych kołków, o które zaczepiają suwaki, przestawiające trybiki w przekładniach powyżej. Maszyna wydaje z siebie nieprzerwany terkot, chrzęst i szum. Mechanizmy są upakowane tak gęsto, że nie daje się zajrzeć do wnętrza głębiej niż na kilkanaście centymetrów. Do maszyny dochodzi kilka kabli, z tych zwieszających się z sufitu i z tych plączących się po podłodze. Na jednym z elementów ramy wygrawerowano staranny, przesadnie ozdobiony napis (zapewne nazwisko producenta) oraz rok 1723,
  • pomieszczenie, które niczego nikomu nie przypomina - jest tam kilka kulistych metalowych przedmiotów, oplecionych siecią cienkich miedzianych rurek. Cała wolna przestrzeń jest zresztą wypełniona wiązkami cieńszych i grubszych rur, łączących się, splatających i rozgałęziających według nieznanej reguły,
  • schowek ze ścianami zastawionymi regałami - wchodzi się do niego przez jednokierunkowy, jednoosobowy skrót - małe drzwiczki w ścianie. Z regałów patrzą dziesiątki par oczu. Półki zastawione są dużymi słoikami z wodą. W każdym znajduje się mały, szary, pomarszczony stworek z małymi rączkami, wyglądający jak bakteria z reklam środków czystości. Po drugiej stronie pokoiku znajdują się pełnowymiarowe drzwi,
  • puste pomieszczenie z żółtą farbą, płatami obłażącą ze ścian - na wprost drzwi znajduje się wielkie okno z czarnymi szybami oraz drzwi do sąsiedniego pokoju,
  • pokój identyczny jak poprzedni - kiedy znikają drzwi, pojawia się w nim stolik z wazonem,
  • łazienka, która zdecydowanie nie wygląda tak, jak powinna wyglądać łazienka, nawet stara i zaniedbana. Szmaragdowe kiedyś, teraz przyszarzałe kafelki pokryte są delikatną siateczką pęknięć, podobnie jak zabytkowy sedes. Siedzi w nim zielonkawy, pokryty guzełkami stwór wielkości małego psa z kilkoma parami oczu na szypułkach i z mackami. Nad sedesem, niemal pod samym sufitem, znajduje się stara żeliwna spłuczką z ceramiczną rączką na długim łańcuszku. Obok wisi emaliowy piec gazowy z pokrętłami, suwakami i zaworami. Z pieca wychodzi kilka rur, prowadzących do wielkiej umywalki, do wanny na rzeźbionych nogach lub po prostu wnikających w przypadkowych miejscach w ściany. Wewnątrz pieca pełga niebieski płomyk. Umywalka jest zarośnięta trawą, jaka zwykle rośnie na podmokłościach. Z kranu kapie woda. Wanna w dwóch trzecich jest wypełniona i przy brzegach również zarośnięta trzcinami. Na środku pływa rzęsa, jednak w kilku miejscach da się dostrzec przemykające pod spodem oślizgłe kształty. Najdziwniejsza jednak jest kompozycja zarośniętych mchem rur kanalizacyjnych - pokrywają niemal całą ścianę ze spłuczką. Łączą się zgrubiałymi kolankami, rozgałęziają jak korzenie wielkiego drzewa, rosnącego piętro wyżej. Na podłodze niektóre płytki są popękane i wypchnięte do góry, jakby naprawdę pod spodem rosły korzenie. W trudniej dostępnych miejscach zielenią się mchy, można dostrzec nawet dwie pieczarki. Za lustrem znajduje się skrót, który prowadzi na łąkę i wychodzi z psiej budy,
  • duża, ciemna sala, na poziomie podłogi wypełniona zielonkawą poświatą, z trudem rozpraszającą mrok - metalowe skorupy, przypominające dwuipółmetrowe, spłaszczone orzechy pistacjowe - snotrony - ustawiono w rzędach po obu stronach. To z nich wydobywa się poświata. Na panelach kontrolnych powoli przeskakują zielone cyfry. Zmienia się układ kolorowych diod, cichutko cykają jakieś zapadki i trybiki. Od mechanizmu otwierającego odchodzi po kilkanaście przewodów, pokrywając podłogę przy ścianach znajomą plątaniną. Ze ścian na kilkunastu różnych wspornikach wystaje bateria różnej wielkości starych monitorów,
  • łąka - w oddali po prawej widać skupisko kilkunastu niezwykle smukłych drzew, z gęstymi kępami listowia jedynie u samych szczytów. Dalej, za łagodnymi pagórkami, zaniebieszczone perspektywą powietrzną, bielą się wysokimi szczytami góry. Zboże pachnie zbożem, faluje na wietrze jak złoty ocean. Na łące kamienica zamienia się w krytą strzechą chatkę,
  • biblioteka, aż po kolana zalana szarobrązową breją - na wolno falującej powierzchni brudnej wody pływają klepki podłogowe i wydarte stronice książek. Unosi się nad tym woń butwiejącego papieru. W zasięgu wzroku widać kilka uschniętych drzew, wyrastających z wody bądź błotnych wysepek. Dalej widok przesłania mgła. Panuje tu mrok, bo jedynym źródłem światła jest słaba żarówka, schowana wysoko w górze za mgłą. Rozmyta plama świetlna może równie dobrze udawać księżyc w pełni. Ściany wyglądają jak nie odnawiany od wieków mur cmentarny. Po chwili okazuje się, że drzewa są tak naprawdę wąskimi, nieprawdopodobnie wypaczonymi regałami, których konary i gałęzie stanowią odłażące deski i paski forniru. Książki rozsypują się i spadają kawałkami do wody. Jedyne wyjście prowadzi wzdłuż ściany i rzędów regałów - droga jest bardzo trudna do pokonania. Z jednej strony przejście zagradzają, zrzucone na chybotliwą stertę, połamane półki na książki, a z drugiej - podejrzany obszar bąblującej wody. Biblioteka jest czymś w rodzaju archiwum - książki trafiają tu za karę. Na każdym regale znajdują się zaśniedziałe tabliczki, opisujące zawartość półek: "grafomani", "pożal się Boże intelektualiści", "bełkotliwe beztalencia", "poeci niskolotni", "sławni ludzie, którzy nie umieją pisać, a myślą, że umieją". Z tabliczką z napisem "Skrót do współczesnej literatury polskiej dla młodzieży" rzeczywiście znajduje się skrót, ale na łąkę,
  • gabinet brytyjskiego podróżnika z początku dziewiętnastego wieku - ściany po sam sufit zajmują regały z atlasami geograficznymi i książkami przyrodniczymi. Wielkie, mahoniowe biurko zawalone jest papierami i bibelotami w stylu kałamarzy, afrykańskich rzeźb, czy przyrządów do nawigacji. Na podłodze leży wielka skóra tygrysa, którego wielki pysk z potężnymi zębiskami szczerzy się w kierunku wchodzących. Obok biurka stoi spory globus w solidnym, drewnianym statywie. Jest do niego domontowane duże, czarne i skomplikowane urządzenie, przypominające dziwaczny mikroskop. Ostatnia, najmniejsza tulejka niemal dotyka zadrukowanej powierzchni globusa. W szafce zawalonej papierami znajduje się skrót do błękitnego pokoju, do którego wchodzi się przez szafę,
  • duża, błękitna sypialnia z miękkim dywanem - cała jest urządzona w kolorach biało-błękitno-różówych. Na środku stoi łóżko z drewnianą konstrukcją rozsuwanego baldachimu. Przez zaroletowane okno wpada nieco światła. Całą jedną ścianę zajmują drzwi do szaf i szafek. Z drugiej strony jest toaletka, różowa wieża i mały telewizor. Obok łóżka piętrzy się sterta pluszaków. Pod łóżkiem znajduje się skrót prowadzący do miękkiego korytarza, wyłożonego jakby kołdrą,
  • kabina pilota myśliwca z czasów pierwszej wojny światowej (wojna nadal trwa),
  • piwniczka, której ściany zastawiono regałami ze słoikami konfitur - strome, drewniane schody prowadzą do kuchni,
  • kuchnia - na starej, opalanej drewnem kuchni furkocze emaliowany czajnik. Pod spodem, przez krzywe drzwiczki widać buzujące płomienie. Na kafelkach nad kuchnią wisi kilka niezbyt czystych noży i tasaków. Na talerzu leży kawał niezidentyfikowanego mięsa, konsumowanego przez kilkadziesiąt much. W rondlu siedzi wielka ropucha, a w dziurkach sera żółtego mieszkają oślizgłe pijawki. W rogu, w głębokim cieniu za szafkami, leży coś, co nieodparcie przywodzi na myśl szarego, utuczonego robaka wielkości małej świni. Dziesiątki krótkich odnóży falują nieznacznie. Górną połowę ścian pokryto tapetą ze wzorem w liście bluszczu. Wzór wygląda bardzo realnie. Gdzieniegdzie bluszcz nawet wychodzi z tapety i zwiesza się nad meblami. W rogu kuchni stoi kilka donic z kwiatami. Bujne listowie dokładnie zasłania ścianę. Zieloność łączy się z tapetą i wypełza na podłogę pod postacią mchu i trawy. Pomieszczenie ma trzy okna. Przez jedno widać łąkę, za drugim jest błyszczący w słońcu spokojny ocean, a za trzecim - szczyty górskie. Skrót znajduje się między donicami,
  • oranżeria - rośliny w niej są tak wielkie, że wyglądają jak tysiącletni las. Las gdzieniegdzie przypomina wnętrze pokoju, choć w niewyjaśniony sposób nadal jest lasem. Meble stoją między drzewami, zza jałowców przebijają wzorzyste tapety, a niebieski, podświetlany sufit udaje niebo. Albo niebo udaje sufit, trudno powiedzieć. Niektóre drzewa rosną w doniczkach, na jednym pniu zainstalowany jest kontakt elektryczny. Na komodzie ze starym radiem leży kot. Dalej stoi wielka zielona kanapa udająca pagórek, i telewizor wyświetlający nieruchomy obraz,
  • ruiny kościółka, który w pewnym stopniu jest też szafą ubraniową - ruina jest opuszczona od dziesiątek lat. Czuć w niej woń wilgotnej ziemi i zgnilizny, skrót znajduje się w mrocznej krypcie,
  • łagodne, trawiaste zbocze góry - jej wyższe partie zamieniają się w skalne iglice. Niżej zbocze staje się bardziej strome, wreszcie urywa się przepaścią. Otwiera się widok na postrzępione skalne granie i odległą dolinę. Od szczytów wieje równomierny, chłodny wiatr, a obłoki przepływają na wyciągnięcie ręki.

Anomalie[edytuj]

W tej niezwykłej kamienicy wszystko jest możliwe. Pokoje zamieniają się między sobą, drzwi znikają, a tygrysie skóry i pluszowe misie same ożywają.

Lokalizacja[edytuj]

Dom Snerów mieści się przy Ulicy Sennej 15. Sama ulica pojawia się i znika - kiedy jest, pojawia się na planach miasta, w pamięci Manfreda i innych ludzi, a gdy jej nie ma - znika z planów i nikt o niej nie pamięta.


Gwiazda.png WikiFNiN poleca ten artykuł
Ten artykuł został uznany za wyjątkowo dobry i został umieszczony
na stronie głównej WikiFNiN w styczniu 2013r.
Gwiazda.png

Gwiazda.png

WikiFNiN poleca ten artykuł
Ten artykuł uznano za wyjątkowo dobry! Więcej informacji....
5.00
GwiazdkaGwiazdkaGwiazdkaGwiazdkaGwiazdka (2 głosy)


avatar

Alka13Zafascynowany FNiN&WikiFNiN

2756 dni temu
Ocena: 0
Wiele opisu i wiele liter uuh przeczytałam

Nie masz uprawnień do komentowania. Może powinieneś(aś) się zalogować lub zarejestrować? To zajmie tylko chwilę!