Kurczak po serczukongońsku
|
| Kurczak po serczukongońsku występuje(ą) tylko w książce pt. Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek lub jej drugiej części Inne artykuły związane z tą książką znajdziesz w tej kategorii |
Kurczak po serczukongońsku - potrawa wymyślona przez Felixa, kiedy uczył się gotować. Składa się głównie z gulaszu z kurczakiem i ryżem.
Przepis

Składniki:
- 0.5 kg piersi kurczaka (najlepiej serczukongońskiego)
- marchewka
- orzechy arachidowe, zwane ziemnymi
- sok z cytryny
- mąka kukurydziana i ziemniaczana
- bulion lub kostka rosołowa
- ryż
- Składniki marynaty:
- sos sojowy
- wiśniówka
- cebula
- czosnek
- miód
- imbir
- Czas przygotowania: 45 minut (+ min. 1 godzina na marynowanie)
Najpierw marynata. Na zdjęciu zamiast wiśniówki stoi jakieś chemiczne paskudztwo marki Sobieski. Nikt tego nie chce pić, więc postanowiłem użyć go tutaj. Wiśniówka jest lepsza, ale ktoś mi ją wypił. Zamiast świeżego imbiru można użyć sproszkowanego, ale różnica jednak jest. Imbir można kroić na dwa sposoby: w paski lub w malutką kostkę. W paski jest prawidłowo i pewnie dlatego ja kroję w kostkę. Cebulę i czosnek kroimy jak kto lubi i dodajemy, ile kto lubi. Miodu ze dwie łyżeczki, sosu sojowego i wiśniówki tyle, żeby mięso było przykryte.
Umyte filety z piersi kurczaka kroimy w paski. Zasadniczo krojenie wzdłuż włókien powoduje, że mięso nie rozwali się podczas gotowania, natomiast w poprzek - będzie miększe. Warto zwrócić uwagę na kształt: jeśli chcemy jeść pałeczkami, warto pokroić mięso w paski, jeśli łyżką lub widelcem - w kostkę. To samo tyczy się warzyw.
Aha! Ważna sprawa: mięso dobrze jest najpierw oczyścić, ze wszystkiego, co wyda się nam obrzydliwe. Po usmażeniu te cosie staną się tylko nieco mniej obrzydliwe. Pies z pewnością się ucieszy. Odpady z warzyw na kompost, jeśli ktoś ma.
Mięso ląduje w marynacie.Trzeba wymieszać, żeby się całe zmoczyło. Marynować można od godziny do doby, w lodówce pod przykryciem. Im dłużej, tym lepiej. O alkohol sie nie martwcie, odparuje całkowicie podczas gotowania.
Smażyć najlepiej jest w woku, ale może być duża, głęboka patelnia. Gdy tłuszcz się nagrzeje (można użyć kawałka cebuli w charakterze sondy - gdy zacznie skwierczeć, znaczy można zaczynać) wrzucamy wszystko z marynaty, ale płynu nie wylewamy z miski. Kurczaka oczywiście trzeba ciągle mieszać.
To dobry moment, żeby zająć się ryżem. Rodzajów ryżu i sposobów na jego przyrządzenie jest tak wiele, że lepiej się zastosować do tego, co producent umieścił na opakowaniu. Ja zwykle ryż gotuję w postaci luźnej (tzn. jeśli jest w torebkach, wysypuję go) i gotuję 18 - 20 minut przy proporcji 1:1.5 - 1:2 na korzyść wody. Zwykle wychodzi średnio sypki. Żeby można go jeść pałeczkami, trzeba by się bardziej wysilić i przyrządzić go na parze, ale to już osobny temat.
Przygotowujemy orzechy i kroimy marchewkę. W słupki - jeśli jemy pałeczkami, w krążki - jeśli łyżką lub widelcem.
Gdy kurczak jest już podsmażony (cały jest jasny), dosypujemy łyżeczkę mąki kukurydzianej i mieszamy.
Dolewamy bulion. Właściwie może to być woda + kostka rosołowa. Ilość zależy od tego, ile chcemy mieć potem sosu. Ja lubię sos, więc dolałem pół litra i wrzuciłem odpowiadającą temu jedną kostkę Knorra. Jak ktoś w ogóle nie lubi sosu, bulionu można nie dodawać. Dolewamy resztę marynaty z dokładnie rozmieszaną mąką ziemniaczaną. Głównym celem dodawania mąki do sosu jest jego zagęszczenie, więc wybór ilości mąki należy do nas (nie więcej niż 1 łyżeczka na pół litra sosu). Jeśli nie dodaliśmy wcześniej bulionu, mąka ziemniaczana jest zbędna, a wręcz szkodliwa.
Wrzucamy marchewę i orzechy. Od tego momentu gotujemy tyle czasu, żeby marchewka nie była surowa. Ja lubię lekko chrupiącą, jaki to stan osiąga po mniej więcej trzech minutach.
Dodajemy soku z cytryny. Z czuciem :) I to już w zasadzie wszystko.
Jak widzicie, ja naprawdę lubię sos, więc wyszła prawie zupa z kurczaka po serczukongońsku, którą będę jadł łyżką jak zwierzę. Gdybym nie dodał bulionu, wyszedłby kurczak i marchewka z piękną, słodkawą glazurą. Jeśli wyszło mało słone, warto zamiast soli polać sosem sojowym.
