Manfred oraz Felix, Net i Nika/Jest jeszcze gorzej
Po tej rozmowie przyjaciele weszli do ogrodu znajdującego się na ostatnim piętrze wieżowca. Tam podziwiali piękny widok roztaczający się na całą okolicą.
- Manfred nigdy się tak nie zachowywał - odezwała się Nika.
- Miał ciężkie dni. Człowiek po wylewie też zachowuje się nienormalnie. Z Manfredem będziemy musieli poczekać, aż odzyska swoją dawną siłę. - wyjaśnił Net w zamyśleniu.
- Mam złe przeczucia, ale nie wiem o co chodzi. - powiedziała Nika
- Twoje przeczucia są bardzo niejasne – powiedział Felix.
- Patrzcie, czy wy też widzicie to, co ja? - zapytał Net - Tam, na przedmieściach tych budynków, chyba ostatnio nie było, ale... - Net był zbyt przerażony by dokończyć.
- One układają się w logo Trzech Trybów. - dokończyła Nika.
Stali tak jeszcze chwilę, w milczeniu wpatrując się w budynek.
- Nie możemy tak sterczeć, chodzimy do środka, robi się zimno. - powiedział jak zwykle trzeźwo myślący Felix.
- Możecie mi coś obiecać? - zapytała z nadzieją Nika - Czy możemy się w to nie pakować? Obiecajcie mi to, proszę.
- Nika, przykro mi, ale tym razem musimy. Tu chodzi o Manfreda - powiedział przepraszającym tonem Net, po czym mocno przytulił Nikę i ją pocałował. Felix zaczął się rozglądać i dojrzał coś jeszcze.
- Spójrzcie, tego tam chyba przed chwilą nie było! - prawie wykrzyczał Felix.
- Jesteś pewien? - zapytała Nika patrząc na zawiniątko leżące po drugiej stronie ogrodu. Wyglądało jak kokon i miało szaro-czarny kolor.
- Może to kosmita? Lepiej nie podchodźmy. - zażartował Net, choć wcale nie było mu do śmiechu. W tym momencie zawołała ich mama Neta, by weszli do środka, bo robi się chłodno.
- Kochani, co chcecie na kolację? Mogą być tosty? - zapytała.
- Ależ nie chcemy robić pani kłopotu. - odpowiedziała uprzejmie Nika.
- To żaden kłopot. Czyli tosty. - pani Bielecka uśmiechnęła się i sięgnęła po kromkę chleba.
- No dobrze, skoro pani nalega. - uciął sprawę Felix.
- Aha! Felix i Nika zostają na noc. Jest już późno, a poza tym, teraz to niebezpieczne przy tych awariach świateł. Już dzwoniłam do twojej mamy - zwróciła się do Felixa. - Zawołam was na kolację.
- Masz bardzo miłą mamę. - Nika zwróciła się do Neta. - A tak w ogóle, to przy jakich awariach świateł? Przecież Manfred już działa normalnie. - dodała ze zdziwieniem.
- Nie wiem. Chodzimy do mojego pokoju, pogadamy z nim o tym.
Przyjaciele, zanim włączyli komputery, zmuszeni przez tatę Neta, posprzątali w pokoju. Po chwili przynieśli też sobie tosty i dopiero uruchomili sprzęt.
- Na razie mu nic nie mówmy, zobaczymy, jak się będzie zachowywał. - zaproponowała Nika.
- Manfred, czy wszystko w porządku? – zapytał Felix, starając się brzmieć naturalnie.
- Tak, a czemu miało by być nie w porządku? - zapytał zdziwiony program.
- Może dlatego, że dziwnie się odzywasz, a niedawno miałeś sporą awarię. - Net spojrzał w kamerkę laptopa, czując dziwne ukłucie niepokoju.
- Naprawdę? Nic nie pamiętam.
