Manfred oraz Felix, Net i Nika/Ucieczka Manfreda
Manfred przebywał w komputerze sam. Ale gdzie znajdował się komputer? Miał kamerę i był podpięty do sieci i... czegoś jeszcze. Manfred spojrzał przez kamerę. Znajdował się w ciemnym pomieszczeniu wypełnionym elektroniką.
- No tak. Roboty modułowe Mortena. Tylko gdzie on jest... - pomyślał. Nagle spostrzegł wielki ekran z kamerą - Czyli jest tam.
Manfred sprawdził nieznane łącze. Prowadziło do robotów. Morten nie był na nich zainstalowany. Manfred sprawnie zainstalował się się na połowie z nich.
- Tyle wystarczy do ucieczki. - mruknął.
Gdy kamera Mortena obróciła się, szybko skasował się z komputera i zmienił roboty w pająka-giganta. W tej postaci truchcikiem wyszedł z pomieszczenia i zszedł na parking. Tam zmienił się w eleganckie lamborghini. Pojechał do apartamentowca Neta i zamienił się w filigranowe pajączki, które wspięły się do na najwyższe piętro wieżowca. Tam przeobraził się w robota podobnego do Golema-Golema i poszedł do jego pokoju. Nikt go nie zauważył. Wszedł do "jaskini" Neta.
- O żesz ty! - wrzasnął chłopak.
- To ja. Możecie być spokojni. - powiedział Manfred. - Morten wlazł na minikomputer. Ale spoko. Zaraz go wrzucę na dużego kompa... Już. Teraz wejdę... OK. Więc zostało tylko...
Nagle, robot skoczył z dwudziestego piętra na sam dół. Roztrzaskał się w drobny mak.
- Możemy już rozmawiać. Dostaliście współrzędne magazynu w pałacu Staszica?
- Tak. Ale myśleliśmy, że Morten chce nas zmylić... - przyznał Felix.
- Nie. To byłem jeszcze ja. To ja wam powiedziałem o niesklepie. Potem mnie wysiudał... ale, no, dobrze. Nic nie chcę z niesklepu, ale powinniście tam kupić wyposażenie, uzi i zejść do magazynu. Za dwa dni odbędzie się Ogólnopolski Konkurs Ortograficzny i Poprawnej Polszczyzny... wmieszamy się w tłum, znajdziemy wejście do podziemi, skopiemy zady Żniwiarzom i cyberzad Mortenowi.
- A o mnie zapomnieliście? - odezwał się nagle Morten.
- O, wybacz mój drogi arcywrogu. Masz dziesięć sekund na ostatnie słowa. Potem kasacja a nie infiltracja naszego środowiska.
- Czekaj! - krzyknęła Nika. - Został ściągnięty na zieloną stronę mocy.
- Za minutę rozpoczyna infiltrację swojej kopii. - dodał Net.
- Jak dostaniemy się na konkurs? - zapytał rzeczowo Felix.
- Ktoś z nas musi się tam zakwalifikować.
- To ja umywam macki - powiedział Net. - Nie mam szans. Nika powinna iść.
- Dlaczego ja?
- Sorry, taki lajf. - chłopak rozłożył ręce. - Nie będzie tak źle, poza tym, jesteś dobra z polskiego.
- OK, spróbuję... - Nika westchnęła z rezygnacją.
- No, to gites majonez. Felix, ty chyba masz zniżkę w niesklepie.
- Tak jakby...
- Więc jutro idziemy po ekwipunek. O, raport od Mortena! "Nic się nie dzieje". Noż po prostu! Ślij raporty kiedy coś się dzieje.
- "Zostałem stworzony jako spec od obróbki obrazu, a nie szpieg"
- Pfff...
- Jak ci poszło?
Felix i Net czekali na Nikę, która właśnie wyszła z budynku.
- Dostałam się!
- Poważnie? - zdziwił się Net
Nika energicznie przytaknęła. Chwilę opowiadała o konkursie, po czym przyjaciele ruszyli w kierunku niesklepu. Szli, obmyślając plan dostania się do podziemnej kryjówki Mortena. Gdy weszli do niesklepu, powitał ich sierżant Papryka.
- Czego potrzebujecie, młodzieży? - uśmiechnął się zza lady, lub - zważając na jego niski wzrost - spod lady.
