Manfred oraz Felix, Net i Nika/Co my zrobimy?

Z WikiFNiN - otwarta encyklopedia o serii Felix, Net i Nika
Skocz do: nawigacja, szukaj
<poprzedni rozdział Manfred oraz Felix, Net i Nika następny rozdział>

Siedzieli na podłodze korytarza pięćdziesiątego pierwszego piętra Silver Tower. Za ich plecami znajdował się pierścień - pierścień stworzony przez Mortena, prawdopodobnie aby zamiast do przeszłości, przeteleportować przyjaciół do Silver Tower. Pierwszy otrząsnął się Felix.

- Musimy się stąd wydostać - powiedział - Jeżeli to sprawka Mortena, to grozi nam niebezpieczeństwo. A od siedzenia rozumu nam nie przybędzie.

- Felix ma rację. - powiedziała Nika - Dochodzi czwarta, jeśli wasi rodzice zorientują się rano że nie ma was w domach, to zaczną się martwić.

Felix podszedł do windy, zamknięta. Rozglądał się chwilę, po czym zauważył na końcu korytarza drzwi do wyjścia ewakuacyjnego. Podbiegł do nich, drzwi były zamknięte, więc wyciągnął klucz uniwersalny i klucz zaczął szukać odpowiedniej kombinacji. Nika podeszła do jednego z okien. Warszawa w nocy wyglądała pięknie. Wpatrywała się w nią chwilę, po czym odwróciła się i spojrzała na Neta, który siedział pod ścianą i się nie odzywał. Podeszła do niego i usiadła obok.

- Coś się stało? - zapytała.

- Nie wiem... To wszystko jest jakieś dziwne. - objął ją ramieniem - Ja dziękuję za takie życie. Ciągle tylko mamy jakieś kłopoty.

- Podejdźcie no tu! - zawołał Felix - Sam sobie nie poradzę.

Net i Nika podbiegli do niego.

- Otworzyłem tamte drzwi, ale za nimi były te. Morten to przewidział. - to mówiąc wskazał na drzwi.

Były to wielkie drzwi ze stali. Miały klamkę ze strony przyjaciół, natomiast nie miały otworu na klucz. Net popatrzył na Felixa a Felix popatrzył na Neta.

- Nika mogłabyś...? - zapytał po chwili Net - przynajmniej spróbuj.

Nika nie odpowiedziała. Stanęła na wprost drzwi i uniosła ręce. Po kilku sekundach drzwi ze zgrzytem zawiasów wyleciały z futryny i z głośnym hukiem runęły na ziemię. Nika cofnęła się o dwa kroki i omal nie wpadła na Neta, który w ostatniej chwili ją złapał.

- Wszystko dobrze? - zapytał zaniepokojony Net.

- Chyba tak... tylko trochę słabo się czuję. - odparła - Ale dam radę iść.

Dwie minuty później byli już na dole. Pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę.

***

Rano Felix i Net spotkali się pod szkołą.

- Widziałeś gdzieś Nikę? - zapytał Net - Za dwie minuty lekcja, a jej nigdzie nie ma.

- Nie widziałem, może się spóźni. - odparł Felix.

- Oby...

Weszli do szkoły i od razu skierowali się do sali geograficznej. Usiedli na miejscach w ostatniej chwili, bowiem do klasy wkroczyła właśnie dumnym krokiem Konstancja Konstantynopolska - geograficzka. Po jej minie można było wywnioskować, że dla uczniów tej klasy, nie będzie to najprzyjemniejsza lekcja. Po kilku minutach zaczęła wykład: - A więc dzisiaj porozmawiamy o...

- Psst... Felix. - szepnął Net.

Felix postanowił się nie odzywać, żeby nie zwracać uwagi nauczycielki.

- Ej... Felix. - szepnął Net już trochę głośniej.

Felix dalej nie reagował.

- Felix! - teraz Net już prawie krzyczał. - Felix!!!

- Widać że pan Bielecki chce podejść do tablicy. - nagle odezwała się nauczycielka - No proszę, zapraszam.

Net niechętnie wstał i ruszył w stronę tablicy zerkając co chwilę znacząco na Felixa.

- Dobrze, podaj liczbę ludności w Oslo.

- Yyy... czterysta...

- Źle! Gęstość zaludnienia Manhattanu.

- Jakieś czter...

- Siadaj! jedynka!

***

Po lekcji geografii Felix i Net udali się do kwatery głównej. Usiedli w starych fotelech, a Net odpalił laptop.

- Zadzwonimy do Niki. - powiedział Net - Sprawdźmy czemu nie ma jej w szkole.

Net włączył Net.com i wywołał Nikę. Czekali 5 minut a ona dalej nie odbierała.

- No co jest?! - krzyknął Net - Coś musiało się stać!

- Uspokój się! - powiedział Felix - Chodź, jedziemy do niej.

Pół godziny później byli już pod jej blokiem. Od razu wbiegli na górę i zaczęli pukać do drzwi.

- Nika! - zaczęli obydwoje wołać.

Nikt nie odpowiadał więc Felix wyjął klucz uniwersalny i otworzył drzwi. Wbiegli do środka i stanęli jak wryci. Nika leżała na ziemi, nie ruszała się.

- Nika! - znowu krzyknęli jednocześnie.

Przez następną minutę próbowali ją obudzić. Bez skutku.

- Felix! - krzyknął Net - dzwoń na pogotowie!

- Nie mogę - odpowiedział Felix - Zaczną pytać o jej rodziców, a wtedy dowiedzą się że oni nie żyją...

***

- Felix, Net? Co stało się Nice? - zaciekawiony Manfred nie dawał za swoje.

- Oddycha, nie wiemy co się stało - odpowiedział Felix.

- A może... Manfred! Może zadzwonimy do szpitala, a ty zadzwonisz tam później i będziesz udawał tatę Niki? - Net nie tracił nadziei.

- A czemu nie... - odpowiedział głos z minikomputera.

- Okej, ale dzisiaj ja mam prawo powiedzieć "A nie mówiłem" - odpowiedział Felix - Możemy zadzwonić przez słuchopis[1]

***

Godzinę później siedzieli już w szpitalnym korytarzu i czekali na lekarza, który powiedziałby im cokolwiek. Właściwie to tylko Felix siedział. Net krążył po korytarzu i nie potrafił usiąść. Po chwili wszedł lekarz.

- Co z nią? - zapytał Net.

- Wyjdzie z tego? - zapytał Felix.

- Najpierw powiedzcie mi, gdzie jest jej ojciec?

- W pracy. - powiedział Net.

- Wyjechał. - powiedział w tym samym czasie Felix.

Przyjaciele spojrzeli na siebie jednocześnie.

- Wyjechał w sprawach służbowych. - wyjaśnił spokojnie Felix.

- Niestety nie może przyjechać. - dodał Net - Później zadzwoni lub wyśle maila, żeby wyrazić zgodę na leczenie czy co tam trzeba.

- No dobrze. - powiedział lekarz - Bardzo mi przykro, waszą koleżanka jest w śpiączce.

- Ale...

- Bardzo mi przykro. Jeśli chcecie, możecie do niej iść. - to mówiąc odszedł w stronę hallu.

Net od razu wbiegł do sali w której leżała Nika, Felix wszedł chwilę po nim. Nika wyglądała jakby nie miała w sobie życia. Przyjaciele usiedli obok jej łóżka. Za nim się obejrzeli minęło 20 minut.

- Posłuchaj. - zaczął Felix - Nika jest w śpiączce. My mamy jutro szkołę, nie możemy tu siedzieć dopóki się nie obudzi. Chodź pojedziemy do domów, a jutro po szkole tu wrócimy.

- Ale - chciał skomentować Net.

- Żadne ale. Nie gadaj tylko chodź.

***

- Jestem. - powiedział bez energii Net, wchodząc do domu.

- O, jesteś! - powiedziała uśmiechnięta mama - Co tak wcześnie, lekcje wcześniej się skończyły?

- Nie, lekcje skończyły się normalnie. Byłem tylko na dwóch lekcjach... - kontynuował nadal ponury Net.

- Co?! - prawie krzyknęła mama - Dlaczego?!

- Nika jest w śpiączce... - odpowiedział Net wchodząc do swojego pokoju.

- Co, jak to? Jak, gdzie to się stało?

Net już nie słuchał, zamknął drzwi do swojego pokoju i usiadł do komputera.

***

Felix wrócił do domu kilka minut po Necie. Wszedł do domu i zaczął podpierać atak Cabana, który domagał się miziania.

- Cześć. - powiedział do mamy, wchodząc do kuchni. Od razu zauważył że coś jest nie tak. Mama patrzyła na niego przerażonym wzrokiem.

- Dzwoniła do mnie mama Neta. - powiedziała - To prawda? Nika jest w śpiączce?

- Tak.

- Ale jak to się stało? - zapytała.

Felix opowiedział mamie w skrócie wszystko co wiedział. Oczywiście nie wspomniał o teleportowaniu się do Silver Tower, ani o mocach Niki, które mogły być powodem jej śpiączki. Kiedy skończył wszedł do swojego pokoju i rzucił się na łóżko.

- Cześć, Felix. - odezwał się Golem Golem - Manfred opowiedział mi co się stało. Gdybym miał uczucia na pewno odczuwałbym teraz smutek i współczucie. - Cześć. - wyrzucił z siebie Felix. Sięgnął po pierwszy z brzegu komiks. Przeczytał może ze dwie strony, po czym zasnął.

***

Pierwszą lekcją tego dnia była informatyka. Felix i Net nie byli w humorze. Praktycznie do nikogo się nie odzywali. Eftep jak to Eftep, zanudzał wykładem o wielkości akumulatora w komputerze i długości przewodów. Tradycyjnie już starał się przy tym pokazywać swój autorytet. Było to bardzo ciężkie dla kogoś kto go nie posiadał.

- No, skoro już skończyłem, to zobaczymy co z tego zapamiętaliście. - powiedział - Kogo by tu... Ooo, pan Bielecki, nasza ameba informatyczna. Zapraszam do tablicy.

Net wcale nie wykazywał niechęci. Po prostu wstał i podszedł do tablicy. Nic sobie nie robił z chamstwa Eftepa, myślał tylko o Nice.

- Proszę mi powiedzieć, kiedy wynaleziono komputer?

- Po co mi jest ta wspaniała wiedza? - Rozumiem, że nie wiesz?

- Chcę się tylko dowiedzieć z jakiego powodu mam to wiedzieć?

- Siadaj, pała!

Przez resztę lekcji Eftep przepytał jeszcze kilka osób. Po skończonej lekcji przyjaciele udali się do kwatery głównej. Usiedli w wielkich fotelach, a Net odpalił laptop.

- Manfred, sprawdź bazę danych szpitala. - powiedział - Sprawdź czy coś nie zmieniło się w sprawie Niki.

- A nie uważałeś jeszcze ostatnio, że nie chcesz wyjść z wprawy? - zapytał Manfred.

- Tak, ale nie tym razem.

- No dobra, ale to trochę potrwa. Już mam! - odezwał się po sekundzie.

- I co? - zapytał Felix.

- Nic się nie zmieniło, nadal się nie wybudziła.

- Dobra, mamy jeszcze trzy lekcje. Potem pojedziemy do niej. - postanowił Felix.

***

Kiedy lekcje się skończyły, przyjaciele narzucili kurtki i wybiegli przed szkołę. Już mieli iść w stronę autobusu, gdy nagle coś zatrąbiło. Odwrócili się. Za nimi stał Land Rover taty Felixa. Podeszli bliżej. W środku siedzieli rodzice Felixa i rodzice Neta.

- Wsiadajcie, jedziemy do szpitala. - rzucił tata Neta.

***

W tym samym czasie w Silver Tower Morten konstruuje lekarzy-androidy.

- Myślą że to koniec... Grubo się mylą.

  1. Słuchopis - wynalazek Felixa, jest to długopis z małym mikrofonem i przezroczystymi słuchawkami - został stworzony na sprawdziany z geografii. Da się przez niego dzwonić.


<poprzedni rozdział Manfred oraz Felix, Net i Nika następny rozdział>