Manfred oraz Felix, Net i Nika/Morten we własnej osobie
Godzinę później przyjaciele wyszli z niesklepu, niosąc kilka przedmiotów, które mogły okazać się pomocne, oraz trzy niezidentyfikowane rzeczy, które wzięli, ponieważ dostali je za darmo. Następnie superpaczka wsiadła do tramwaju i pojechała do domu Neta. Tam zajęła się dokładnym obejrzeniem planów budynku oraz zdobytego ekwipunku.
- Nika? - zwrócił się do dziewczyny Felix, który coś sobie przypomniał. - Byłaś na kwalifikacjach do konkursu. Czy na pewno uda się mnie i Netowi wejść razem z tobą?
- Dobre pytanie... Wygląda na to, że mamy mały problem. - Nika pokazałam przyjaciołom identyfikator ze swoim nazwiskiem. - Każdy uczestnik konkursu dostał taką plakietkę. Przy wejściu stoi strażnik i zatrzymuje każdego, u kogo jej nie zobaczy.
- Phi, wielki mi problem - odparł Net ze złośliwym uśmiechem, zwykle zwiastującym kłopoty. - Jedna minuta i wszyscy będziemy mieli takie identyfikatory.
Mówiąc to, wziął od Niki plakietkę i usiadł przed komputerami. Faktycznie - po niespełna minucie drukarka wypluła z siebie dwie małe tekturki. Jedna była przeznaczona dla Neta, druga zaś dla Felixa.
Nika i Felix zostali u Neta jeszcze tylko przez chwilę, po czym pożegnali się i rozdzielili, każdy do swojego domu, ponieważ zbliżał się już wieczór.
Przyjaciele spotkali się w sobotę, przed wejściem na Ogólnopolski Konkurs Ortograficzny i Poprawnej Polszczyzny.
- Wszystko przyniosłeś? - zapytał się Felixa Net.
- Jasne. Manfred jest? - odparł chłopak.
- Jestem - odezwał się głos z wnętrza plecaka.
- To co? Wchodzimy? - zapytała Nika.
Net i Felix pokiwali jednocześnie głowami.
Przyjaciołom udało się wejść do środka bez żadnych problemów. Rozejrzeli się dookoła. Wszędzie były tłumy ludzi.
- Ja pierpraszam... - Net rozejrzał się po budynku, coraz bardziej marszcząc brwi. - W najbardziej optymistycznym scenariuszu odnajdziemy drogę do podziemi po jakichś sześciu godzinach. Bardzo zachęcająca wizja...
- Nie marudź, tyko pokaż plan budynku - odparł Felix, uciszając przyjaciela.
- OK. - Net westchnął i wyjął z plecaka laptop, po czym chwilę zawzięcie klawiszował. - Już. - oznajmił po chwili i odwrócił laptop tak, aby wszyscy mogli obejrzeć rysunek. Przyjaciele patrzyli na ekran przez chwilę w milczeniu.
- Najlepiej będzie przecisnąć się tam, poza ten tłum. - Felix wskazał ręką kierunek. - Kiedy już się nam uda, poszukamy wejścia do podziemi. Powinno być niedaleko.
Wydostanie się z lawiny ludzi nie było wcale łatwą rzeczą, lecz przyjaciołom wreszcie udało się przecisnąć, po dwudziestu minutach przepychania się wśród tłumu.
Felix jeszcze raz zerknął na plan ewakuacyjny budynku. Mieli szczęście - zejście powinno znajdować się niedaleko miejsca, w którym właśnie stali.
