5.00
(2 głosy)

Manfred oraz Felix, Net i Nika/Ratusz

Z WikiFNiN - otwarta encyklopedia o serii Felix, Net i Nika
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Pomysł był prosty – pożyczyć dysk z ratusza na kilka dni, ale rozwiązanie trudne. Trzeba się włamać do ratusza, zejść do jego piwnic, gdzie znajdowała się serwerownia, wyszukać odpowiedni dysk i wrócić niepostrzeżenie do domu. Przyjaciele mieli trudną misję – nie chodziło tylko o uratowanie Manfreda, tu chodziło również o odkorkowanie Warszawy.

Felix, Net i Nika spotkali się u Neta.

- Przygotowałem dla was czarne stroje, aby trudniej nas było zauważyć – zakomunikował Net.

- Musi nam się udać – powiedziała Nika – Jesteśmy przecież...

- Superpaczką – dokończyli razem. Kilka minut później Felix, Net i Nika szli już w kierunku Ratusza miejskiego. Zastanawiali się, jakie przygody spotkają ich w opuszczonym po pożarze budynku ratusza. Gdy zbliżyli się do niego, rozpoczęła się akcja.

- Podejdźmy od tyłu, tam jest tylne wyjście – szepnął Net. Gdy doszli do drzwi, Felix wyciągnął klucz uniwersalny i po cichu je otworzył.

- Gdzie może być serwerownia? – zastanowiła się Nika.

- Pamiętacie, jak rok temu byliśmy na wycieczce w Ratuszu? Manfred znajdował się wtedy w piwnicach. Pamiętam gdzie to jest. Chodźcie – odpowiedział Net.

- Okropnie to wygląda po pożarze – powiedziała Nika, wskazując popękane od żaru ściany, spalone dywany i meble.

Przyjaciele szli przez spalone korytarze.

Nagle Nika się odwróciła:

- Mam wrażenie, że ktoś nas śledzi - wyjaśniła widząc pytające spojrzenia chłopców.

- Panikujesz - stwierdził Felix. - Powiedz mi, co ktoś o zdrowych zmysłach mógłby robić w spalonym ratuszu?

Net spojrzał na niego znacząco.

- Nie komentuj. - poprosił Felix - Idziemy dalej.

Ruszyli dalej zwęglonym korytarzem.

- Tu jest wejście do podziemi – szepnął Net.

- Są zamknięte – powiedział Felix – Nie da rady otworzyć ich kluczem uniwersalnym, bo zamek stopił się w drzwiach.

- Masz może multitoola? – zapytał Net, wskazując spaloną framugę drzwi.

- Oczywiście. – odpowiedział Felix. Chwilę później chłopak walił już multitoolem w osłabione pożarem drzwi. Gdy wreszcie puściły, Nika rozejrzała się dookoła.

- Też to widzieliście? - zapytała z niepokojem.

- Niby co? - Felix i Net zapytali równocześnie.

- Ktoś tam był. - odparła dziewczyna. - Moim zdaniem nie powinniśmy tam wchodzić...

- Panikujesz. - Net objął ją ramieniem. - Jakby co, obronię cię! - dodał z zawziętą miną.

Nika zrobiła taką minę, jakby się miała zaraz roześmiać, jednak powstrzymała się, nie chcąc urazić chłopaka.

- Moim zdaniem też nie powinniśmy tam wchodzić. - odezwał się Felix.

- Jaka jest decyzja? - zapytała Nika.

- Wchodzimy. - zarządził Net.

Przyjaciele popatrzyli na niego ze zdziwieniem.

- To nowość. To zawsze ty nie chcesz nigdzie wchodzić, nie chcesz, żebyśmy cokolwiek robili - Felix zwrócił się do Neta. - Zazwyczaj to ty odwalasz nam pokaz tchórzostwa-

- Wiesz, tu chodzi o Manfreda... - Nika próbowała bronić chłopaka. Przez dłuższą chwilę wpatrywała się w Neta, który stał i z zaciętą miną patrzył na rozwalone drzwi - Dobra, ja też tego nie rozumiem. - poddała się.

- Jak już skończyliście, to chodźmy dalej, co? Nie uśmiecha mi się stanie tutaj, chciałbym już być w domu - wtrącił się Net. - Wiem, że tu chodzi o Manfreda, ale te zgliszcza doprowadzają mnie do stanu paniki, więc wchodzimy, bierzemy dyski i spadamy stąd. - dodał, ruszając w dalszą drogę.

- Jednak nic się nie zmieniło - westchnął Felix i podążył za przyjacielem. Po krótkiej chwili wahania dołączyła do niego Nika.

Jakiś czas później znaleźli serwer. Net wprawnym ruchem odkręcił obudowę i wyjął z niej…

- Trzy dyski? – zastanowił się Net. Wyciągnął z kieszeni palmtopa i zapytał:

- Manfred? Który dysk mamy wyjąć? – zapytał Net.

- Wszystkie jedenaście dysków, a co? – odpowiedział Manfred.

- Tu są tylko trzy dyski. Gdzie jest reszta? – zapytał Net.

- W innych komputerach, może nawet na innych piętrach. Znajdziecie je po kablu eternetowym – odparł Manfred.

- Po jakim kablu...? – zapytała Nika. - Jaśniej dla humanistki.

- To taki kabel od wewnętrznej sieci, na przykład w szkołach – wyjaśnił Net – Tu wychodzi z komputera i idzie po ścianie. Felix, weź te dyski...

Gdy Felix wykonał polecenie, poszli za kablem. Kabel wił się przez wiele pomieszczeń. Parę razy przyjaciele musieli przebijać się młotkiem przez ścianę. Następnie podążyli długim korytarzem, zeszli schodami do jeszcze niższych pięter, gdzie kabel wchodził w ścianę. Jedynym przejściem na drugą stronę były ciężkie, żelazne wrota.

- Jak je otworzyć? - zapytał Net.

- Wezmę nóż i wsunę go w szczelinę między stalową płytą a murem – odpowiedział Felix.

- A wtedy ja otworzę te wrota.

Chwilę później Felix, Net i Nika byli już w środku.

- Gdzie my jesteśmy...?

- To jest chyba jakiś tunel.

- Ale ten kabel od internetu aż tu idzie. Dziwne.

- Wcale nie. To jest zabezpieczenie na wypadek ataku terrorystycznego – wyjaśnił Net. – Idziemy!

Wtedy usłyszał krzyk Niki. Dziewczyna wpadła w głęboką dziurę.

- Nic ci nie jest? – zawołał Net.

- Chyba nie... Patrzcie tu są jakieś komputery!

- Zobacz, ten kabel wchodzi do tej dziury – zauważył Net.

- Wchodzimy!

Felix wyciągnął z plecaka miniaturową rozkładalną drabinę i wraz z Netem zeszli do rowu.

- Faktycznie, tu jest serwerownia – powiedział Net – Tamten komputer w Ratuszu to tylko taka zmyła dla terrorystów. Prawdziwe komputery sterujące ruchem są bezpieczne głęboko pod ziemią.

- Dobra, wyciągajcie te dyski i wychodzimy stąd – zażądała Nika. – Zimno mi. - dodała.

Net wyciągnął pozostałe osiem dysków i schował je do plecaka. Gdy już chcieli wychodzić, usłyszeli mrożący krew w żyłach śmiech. Chwilę później dołączył do niego dźwięk zamykających się wrót.

- Ktoś nas tu zamknął. - stwierdził oczywistość Net.

- Chodźcie, wychodzimy.

Gdy doszli do wrót, zauważyli, iż były one zamknięte na kłódkę.

- A nie mówiłam, że ktoś nas śledził? – zaczynała się denerwować Nika.

- Dobra, miałaś rację. - westchnął Net.

- Następnym razem cię posłuchamy. - obiecał Felix.

- Ile razy już to słyszałam.... - westchnęła z rezygnacją Nika.

- Patrzcie! – Felix wskazał leżącą na ziemi kosę. – Więc Ponury Żniwiarz to kolejne wcielenie Mortena, tak samo jak Trzy Tryby, Netrom i Retmon.

- O nie! Jesteśmy tu uwięzieni! – panikował Net. – Jesteśmy w strasznym, ciemnym, podmokłym tunelu i, co gorsza, nie możemy się z niego wydostać!

- Właśnie! – Felix doznał olśnienia. – Tunel ma dwa końce. Przecież to oczywista oczywistość.

- No przecież, chodźmy! – Net postawił wszystkich na nogi. Trójka przyjaciół poszła tunelem.

- Wiecie co? Chyba już wiem, na czym polegał plan Mortena. Manfred osiedlał się na ich serwerach, bo tam były najlepsze warunki, a poza tym, nikt nie kazał Manfredowi sprawdzać, gdzie się instaluje. Morten zrobił to specjalnie, żeby zwabić Manfreda w swe sidła. Następnie spalił budynki, w których znajdował się Manfred i po sprawie.

- Ale dlaczego nie zniszczył tylko komputerów na których był Manfred?

- Widzisz, Felix, może Morten chciał zataić od razu istnienie firmy Trzy Tryby.

Po tej dyskusji w końcu znaleźli się na drugim końcu tunelu. Tam również znajdowały się wielkie stalowe wrota. Otworzyli je bez trudu.

- Wow! – zawołał Net.

- Gdzie jesteśmy? – zapytała Nika.

- Nie mam pojęcia.

Trójka przyjaciół była w wysokiej na kilka pięter hali znajdującej się głęboko pod ziemią.

- Po co komu mogło by być potrzebne takie coś? - zachwycał się Felix.

- To jest jakaś podziemna sala – powiedziała Nika, wskazując krzesełka.

- Patrzcie, tam są jakieś schody! - wskazał Net.

Chwilę później przyjaciele wchodzili na górę, lecz na szczycie schodów zauważyli dziwną konstrukcję przykrytą ogromną, stalową klapą.

- Tu jest jakiś mechanizm otwierający tajne przejście - wyjaśnił Felix - Jest bardzo prosty: wielka klapa zamykająca wejście i dwa siłowniki elektryczne.

- OK, ale jak to otworzyć?

- Tym kablem dochodzi zasilanie więc i sterowanie - kontynuował Felix. - Wystarczy zewrzeć kable sterowania i klapa powinna się otworzyć.

Felix wyjął multitoola, zdarł izolacje kabla i zwarł przewody. Siłowniki powoli ruszyły, otwierając klapę. Po drogiej stronie znajdowała się... Sala obrad sejmu.

- Znajome miejsce - zażartował Felix.

Nikt się nie zaśmiał.

- Tam jest wyjście. - skierował przyjaciół Net. - To by wiele wyjaśniało - powiedział. - To kolejne zabezpieczenie antyterrorystyczne, w razie czego posłowie mogą się schować w schronie i tam przeprowadzić obrady. Zapewne rada miasta mogła się tunelem tu dostać. Wszystko dla bezpieczeństwa.

Przyjaciele przeszli przez kilka pomieszczeń, które omijały wszelkie zabezpieczenia sejmu i wyszli z budynku. Wtedy przyjaciele odetchnęli z ulgą.

- Manfred, ile kilometrów jest pomiędzy ratuszem a sejmem? – Net zapytał palmtopowego Manfreda.

- Siedem – odpowiedział Manfred.

- I my aż tyle przeszliśmy? – zdziwił się Felix.

- Na to wygląda. To było straszne... – powiedziała Nika.

- No. – zgodził się Net.

Chwilę rozmyślali w milczeniu. Zastanawiali się, dlaczego Morten chce zniszczyć także ich. Lecz nie pora to była na takie pytanie, po bardzo ciężkim dniu musieli odpocząć przed jutrzejszym wysiłkiem - mieli bowiem naprawić Manfreda.


Komentarze (0)

Komentarze (0) [Pomoc]
Loading comments...